Blog > Komentarze do wpisu

O Adolfie Hitlerze

Mierzi mnie robienie z Adolfa Hitlera jakieś gigantycznej aberracji, jakiegoś "geniusza destrukcji", jednostkowego przedstawienia całego zła Drugiej Wojny Światowej. Mierzi mnie i drażni z trzech powodów:

- po pierwsze, takie określenie jeden z powodów, dla których ma wciąż tylu naśladowców i popleczników. Te określenia, mimo ich pejoratywności, tylko go gloryfikują: skoro był "geniuszem destrukcji", to był geniuszem; skoro był "arcyzbrodniarzem", to był kimś nadzwyczajnym, wyróżniającym się z tłumu. A skoro był kimś takim, to może warto jego poglądy poznać i, skoro nie zgadzamy się na istniejącą wkoło sytuację społeczną, zacząć je popierać? Skoro jego książki są zakazane, to może zawierają jakąś tajną wiedzę, wartą poznania dlatego właśnie, że obecna władza jej zakazuje? Nie wykluczam, że przynajmniej część debili tak właśnie myśli. Stalin, czy Pol Pot, którzy mimo ogromu swych zbrodni takiej ciągłej reklamy nie mają, nie mają też tylu zwolenników. 

- po drugie, redukuje ono zbrodnie III Rzeszy do zbrodni jednego człowieka. To nie Niemcy mordowali Polaków - to Hitler. To nie porządni niemieccy żołnierze, ojcowie, bracia i synowie innych mieszkańców Niemiec, dokonywali zbrodni wojennych, równali miasta z ziemią, eksterminowali Żydów na masową skalę, budowali obozy koncentracyjne, dokonywali nieetycznych eksperymentów na więźniach - to Hitler i jego naziści, którzy (przy tak przyjętej terminologii) nie mają nic wspólnego z obywatelami niemieckimi, którzy zapewne też żyli w strachu przed terrorem diabolicznego Führer'a, wspieranego przez nazistów, którzy najwyraźniej przybyli do Niemiec na statkach kosmicznych lub wynurzyli się z głębin jeziora Totenkopf.

A przecież prawda jest inna: taka była sytuacja geopolityczna lat 30-tych XX wieku. Gdyby nie było Hitlera, gdyby nie uratował go w czasie Wielkiej Wojny Johann Jambor lub zabiłby go Henry Tandey, kto inny przejąłby tą rolę. Takie były oczekiwania w sfrustrowanych po-pierwszo-wojennych Niemczech epoki Wielkiego Kryzysu i ten nurt tylko czekał na swego lidera. Nie byłby to Hitler, byłby to kto inny, posiadający podobne poglądy i charyzmę. Ludzi z podobnymi poglądami znalazłoby się wtedy na pęczki; z podobną charyzmą - pewnie byłoby trudniej, ale dałoby się kilku znaleźć. I każdy z nich porwałby tłumy Niemców do podobnego szaleństwa.

- po trzecie, pogląd taki zakłada, że poglądy Hitlera były tak złe, tak wypaczone, tak nieludzkie, że tylko całkowicie wypaczone indywiduum, ktoś zupełnie inny niż przeciętny Kowalski czy przeciętny Schmidt, mógłby je w swym umyśle wyhodować. Bzdura. Nie twierdzę, że podobne poglądy powstałyby w każdej głowie, ale jestem mocno przekonany, że istnieje w dzisiejszej Polsce kilka procent Polaków, którzy - gdyby mieli taką władzę jak Hitler - dokonaliby podobnych zbrodni i masowych eksterminacji. I nie przypuszczam, byśmy pod tym względem jako naród różnili się od innych.

Jaka jest na to moja rada? Zamiast gloryfikować jako "geniusza zbrodni", czy innego "szatana zniszczenia", należy go obśmiewać: mówić o nim jako o kurduplu, impotencie, czy nawet przekręcać personalia na "Alfons Hitler". Ktoś, kto jest obiektem żartów raczej niż lęków, ktoś kto jest wyśmiewany rzadziej znajdzie zwolenników niż ktoś demonizowany. (Co nie zmienia faktu, że jedyną metodą, by zlikwidować ludzi skłonnych głosić podobne poglądy, jest zlikwidowanie grup osób wykluczonych - faktycznie lub we własnej samoocenie - w naszym społeczeństwie. Na co się niestety nie zanosi.)

wtorek, 12 maja 2015, nieuczesany23

Polecane wpisy

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:

  EVEN MORE OF ME:

  NIEUCZESANY
  MYŚLI NIEUCZESANEGO
  NIEUCZESANY CZYTA
  NIEUCZESANY OGLĄDA
  NIEUCZESANY SŁUCHA